Miejskie Centrum Kultury

w Ostrowcu Świętokrzyskim,

ZPAF Okręg Świętokrzyski,

BWA w Kielcach

oraz Autorzy

zapraszają na wernisaż wystawy poplenerowej

ART-EKO 2016

w sobotę 4 lutego 2016 roku o godzinie 17:00
do Galerii Fotogra i MCK, Al. 3 Maja 6

DEDYKUJĘ DEFINICJĘ…

Światło jako wszechobecne zjawisko będące warunkiem wszelkich spostrzeżeń wizualnych, które znane jest nam w swych skutkach, a w swej istocie w znacznym stopniu niepojęte, jest jednym z najważniejszych czynników kształtujących nasze życie, zarówno fizyczne jak i duchowe. Od zarania cywilizacji stanowiło bodziec do rozważań naukowych, teologicznych i duchowych. Jednakże światło, w zależności od swego źródła, bywało różnorodnie postrzegane.
I tak na przykład, światło słoneczne symbolizowało inspirację i ogląd duchowy, a światło księżyca, jako światło, odbite symbolizowało pośrednią formę poznania przez myślenie racjonalne, dyskursywne. Wszystko, co dostrzegamy, widzimy jako światło i cień, jako barwną lub stopniowaną szarość rozmieszczoną na płaszczyźnie. Tylko w pamięci „doświadczenia” wiemy, jak mamy te przejawy interpretować, jak możemy je dotknąć, komunikować się
z nimi, lub też jak się przed nimi chronić, obejść je, czy też zaprzyjaźnić się,
lub z nimi walczyć.
Uważam, że każdy twórca powinien być zaznajomiony z „Dziejami sześciu pojęć” Władysława Tatarkiewicza, by nie odkrywał w samozachwycie tego, co już dawno zostało opisane, zdefiniowane. Nie do zaakceptowania jest postawa J. Dibbetsa, że nie zależy
na wykonywaniu przedmiotów sztuki lub R. Morrisa, że nie jest potrzebne, by dzieło sztuki zostało wykonane – wystarcza jego projekt, wystarcza zamierzenie; dzieło sztuki możemy przeżywać i oceniać „ze słyszenia”.
Sztuka bez dzieła sztuki to zmiana nie tylko teorii, ale samej definicji – największa nowość
w okresie żądnym nowości. I CO Z FOTOGRAFIĄ…

SURVIVAL FOTOGRAFICZNY.

Prof. Sergiusz Sachno

Z pozoru wydaje się, iż każdy uczestnik przyjeżdżający na plener fotograficzny ma łatwo.
Ale nic bardziej mylnego – to swoisty survival! Dlaczego?
W znakomitej większości przypadków przybywa na jakieś wybrane miejsce z grupką innych fotografów. Zastaje sytuację taką, jaką zastaje: światło, kontrasty, motywy sceny, no i jeszcze inni koledzy wokoło polujący na coś równie interesującego. Nie ma wyjścia, jest w sytuacji ekstremalnej – bo drugiej szansy może już nie być… Co więc może zrobić? Najprostszym rozwiązaniem byłaby… kapitulacja i uniwersalna wymówka: „Nie da się!”. Ale czy po to właśnie się tu wybrał? Wsparty sprzętem fotograficznym wkracza więc

z determinacją do akcji czerpiąc z całej swojej wiedzy, korzystając ze wszystkich swych umiejętności. Początek wszystkiego powinien mieć już w głowie; teraz pozostaje precyzyjna praca do zrobienia. Rejestruje kadry, komponuje, eksperymentuje. Jeden, i jeszcze jeden wariant. I tak mijają dni plenerowe. U wszystkich razem, ale u każdego z osobna, powstaje zapis fotograficzny wszystkich tych sytuacji, w których autorzy byli obecni…

A po powrocie z pleneru? O! To wcale jeszcze nie koniec, o nie! Teraz fotograf musi wykonać szereg tych prac, których na zewnątrz nie widać, a które są niezbędne, by na wystawie poplenerowej móc zaprezentować swoje dzieła. Opracowywanie zdjęć do gotowego powiększenia jest równie istotnym elementem fotograficznego warsztatu, jak samo wykonywanie zdjęć…

Finał. Wielka wystawa prac. Już można obejrzeć je wszystkie razem. I co? Okazuje się, że powstawały w tym samym czasie i tych samych przestrzeniach, a jednak każda jest niesłychanie inna. Zobaczcie to wszystko zresztą sami. Zapraszamy na wystawę!

Sławomir Zieliński